Polinezja – la Orana

Na Tahiti przenaczyliśmy jeden dzień. Od razu po wylądowaniu wynajęliśmy samochód, aby nastepnego dnia od rana objechać całą wyspę. Cięzko jednak zaplanować trasę, bo drogowskazy nie sa zbyt pomocne. Na szczęście co niespotykane w naszym kraju pewien miły pan nie mogąc wytłumaczyć nam jak dotrzeć do celu wsiadł w samochód i popilotował nas do wyjazdu za miasto. Na poznanie Tahiti przeznaczyliśmy tylko jeden dzień gdyż zarówno turyści jak i mieszkańcy Polinezji uważają wyspę za najmniej urokliwą, z dużym ruchem samochodowym i zalecają traktować ją jako transfer na inne wyspy. Wojaże po wyspie zaczęliśmy z samego rana udając się z Papeete na Pointe Venus. Miejsce to jest traktowane przez lokalnych jako bazę wypadową w wolnych chwilach od pracy, z publiczną plażą, ale co najważniejsze, z punktem gdzie przez krótki okres stacjonował James Cook. Ponadto jest to miejsce gdzie znajduje się pomnik upamiętniający sławną historię buntu na statku HMS Bounty w XVIII wieku.


Udało nam się ponadto zobaczyć wspaniałe potrójne wodospady w środku wyspy, gdzie kolejnym miłym zaskoczeniem była możliwość kąpieli u podnóża spadającej wody. Oczywiście Lukasz, nawet nie mając stroju do pływania nie mógł przegapić takiej okazji i gdy tylko dotarliśmy na miejsce od razu wskoczył do wody 🙂

Jadąc jedyną drogą prowadzącą wokół wyspy można podziwiać wspaniałe widoki brzegu oceanu, który praktycznie styka się z poziomem jezdni. W południowej części Tahiti znajdują się również warte zobaczenia jaskinie otoczone bujną polinezyjską roślinnością.

Czas na posiłek – 10 minut. Gdzie najszybciej można dostać jedzenie ? 🙂

Po południu, około godziny 16 dostaliśmy się na prom, który przetransportował nas na pobliską siostrzaną wyspę Moorea.
Podróż promem minęła dość szybko bo po około 30 minutach byliśmy na miejscu. Po znalezieniu bagaży ( bo traktowaliśmy je jak przy przelotach) złapaliśmy publiczny autobus i udaliśmy się do naszego pensjonatu Motu Iti (mała wyspa). Zarezerowaliśmy bungalowa z widokiem na lagune, ale to co zobaczyliśmy przeszło nasze oczekiwania.Po otworzeniu drzwi tarasowych okazało się, że mamy dosłownie 2 kroki do oceanu, a jego widok powalał z nóg.

Aklimatyzatyzacja w nowym otoczeniu przebiegła błyskawicznie. Ten i następny dzień przeznaczyliśmy na relaks i plażowanie ze snoorkowaniem.

Kolejnego dnia wybraliśmy się do pobliskiego delfinarium. Pomimo odstraszającej ceny nie mogliśmy sobie odmówić bliskiego kontaktu z tymi ssakami pływającymi. Delfinarium posiada 3 delfiny – jedną samice dominującą i dwa młode samce, od 220-260 kg sztuka. Pierwsze 15 minut to zapoznanie z delfinami i krótki opis o ich egzystencjii a potem juz program APNEA!!! Było to niesamowite przeżycie. Zabrali nas do głębszego basenu gdzie mieliśmy okazję nie tylko zbliżyć się do delfinów, ale też praktycznie poznać je pod wodą a dokładnie rzecz ujmując popływać trzymajć je za płetwe i brzuch.Frajda niesamowita, aż nie chciało się wychodzić z basenu, Polecamy wszystkim miłośnikom delfinów!!!

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Polinezja – la Orana”

  1. Grażyna Blajer Says:

    Jakie super zdjęcia…miło widzieć wasze uśmiechnięte buzie:). Piękne wyglądacie!!!
    Cieszę się, że dobrze się bawicie. Nie mogę się doczekać kiedy wrócicie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s